Przepowiednie z palmowego liścia

Ludzie już tacy są: niemal każdy pragnie choć na chwilę zajrzeć przez dziurkę od klucza do „pokoju przeznaczenia”. Nawet ci, którzy zarzekają się, że nie wierzą w przesądy, z ciekawością zerkają do gazetowej rubryki z horoskopami. Niemalże od zarania dziejów ludzkość próbowała przechytrzyć przeznaczenie, zajrzeć do księgi losów, wyprzedzić czas. We wszystkich znanych cywilizacjach istnieli wróżbici i istniały wróżby. Ponieważ jednak umysł ludzki jest tyleż skłonny do fantazji co racjonalny, próbowano wiedzę o przyszłości przekształcić w naukę, posługując się przy tym narzędziami nauce właściwymi: obliczeniami i obserwacją. Ogromne niebo pełne lśniących punkcików fascynowało. Ludzie, początkowo posługując się jedynie dedukcją i intuicją, odkryli, że niebo zamieszkują gwiazdy i planety i że oddziałując na siebie nawzajem, oddziałują także na istoty żywe. Powstała astrologia, gałąź wiedzy na pewno, ale czy nauka? Niektórzy twierdzą, że tak, inni nazywają ją w najlepszym wypadku pseudonauką. Faktem jest jednak, że astrologią parały się wszystkie starożytne cywilizacje i że odkrycia astrologów z różnych zakątków świata pokrywają się i uzupełniają.

We współczesnych Indiach rola astrologii wciąż jest olbrzymia. Każdą decyzję, życiowy zakręt, ważne wydarzenie, konsultuje się z astrologiem. Astrologów słuchają sklepikarze i politycy. Każdy chce być pewien, że wybiera dla swoich działań optymalne rozwiązanie i najlepszy czas. Oprócz „zwykłej” astrologii, polegającej na wyliczaniu horoskopów dla konkretnych osób i wydarzeń, istnieje w Indiach astrologia nadi, nazywana także astrologią palmowego liścia. Jak wiadomo, w Indiach wszystko ma przynajmniej kilka tysięcy lat, więc i astrologię nadi datuje się na kilka tysiącleci wstecz. Tu, oczywiście, pojawia się pole do badań, dociekań, wątpliwości i kontrowersji. Bo czy aby na pewno kilka tysiącleci, czy tylko kilka stuleci? W Indiach zdaje się to nie mieć znaczenia, bo czas biegnie tam nie po linii a po okręgu, niczym wąż pożerający własny ogon, dzięki czemu wszystko dzieje się niejako „zawsze”. Indianie nigdy nie przykładali zresztą wagi do historii w ujęciu znanym Zachodowi. Tak czy inaczej, astrologia nadi powstała w odległej przeszłości i krążą na jej temat rozmaite opowieści. Niektóre potwierdzają się wzajemnie, inne wykluczają, bądź uzupełniają. W Indiach nie ma to większego znaczenia.

Podstawową kategorią, nazwijmy to obliczeniową, dla astrologii nadi jest nadi właśnie. W każdym z dwunastu znaków zodiaku znajduje się 150 nadi. Jeśli cały zodiak ma 360 stopni a każdy znak 30 to nadi ma 0,2 stopnia zodiakalnego okręgu. To tylko początek gwiezdnej arytmetyki, ale nie będziemy wgłębiać się w nią dalej, odsyłając zainteresowanych do opracowań poświęconych obliczeniom astrologicznym. Chodzi o to, że nadi stanowi jeden ze 150 czynników wpływających na konkretny znak zodiaku. Dysponując dokładną datą urodzenia, najlepiej wraz z godziną przyjścia na świat, wprawny astrolog potrafi wyliczyć horoskop, czyli opowiedzieć o przeszłości, teraźniejszości i przyszłości danego osobnika. Astrologia nadi robi to w sposób szczególnie dokładny, dzięki obserwacji i interpretacji tych malutkich strumieni rzeczywistości nazywanych nadi, kształtujących schemat istnienia jednostki. Astrolog może wyliczyć nam horoskop w każdej chwili, jednak w przypadku astrologii nadi zaszło coś absolutnie niesłychanego i niespotykanego. Dawno, dawno temu indyjscy mędrcy zwani riszi postanowili wyliczyć horoskopy dla wszystkich ludzi. Robili to, jak głosi wieść, w stanie medytacyjnym, w transie, w każdym razie w odmiennym stanie świadomości. Wśród najważniejszych riszich, odpowiedzialnych za „całe to zamieszanie” najczęściej wymieniani są Agastja, Bhrigu, Satjaćarja i Waszistha. Za głównego twórcę palmowej biblioteki często uważany jest Bhrigu, który dzięki swym jogicznym mocom miał wgląd w Kronikę Akaszy – kosmiczy plan, niematerialną księgę, bank informacji obejmujący wszystkie przeszłe i przyszłe zdarzenia.

Wymienieni mędrcy nie musieli uciekać się do żmudnych astrologicznych wyliczeń. Byli wybitnymi joginami, istotami, jak wierzą Hindusi, na bardzo wysokim poziomie rozwoju świadomości, mogli więc opracować owe horoskopy, a właściwie przepowiednie w sposób intuicyjny, czerpiąc bezpośrednio z „notatnika pana boga”. Przepowiednie zostały skrzętnie spisane na „kartkach” z palmowych liści, bo przekazywanie z pokolenia na pokolenie takiego ogromu informacji w inny sposób byłoby po prostu niemożliwe, a w czasach Bhrigu nie istniały nośniki cyfrowe. Ile liści zapisano, dokładnie nie wiadomo, ale musiały ich być miliardy. Podobno pierwotnie cały zbiór przechowywany był w bibliotece Saraswati Mahal w Thanjavur, w stanie Tamilnadu. Zainteresowanie Brytyjczyków przepowiedniami z palmowego liścia zredukowało nieco zbiory: część zapisków uległa zniszczeniu, część rozsprzedano lub zrabowano. Obecnie mówi się o kilku – kilkunastu bibliotekach, w których przechowywane są starożytne horoskopy. Jeśli komuś z czytelników umknął ten fakt, przypominam, że starożytni sporządzili horoskopy dla wszystkich ludzi, dla tych, którzy żyli przed nimi, którzy byli im współcześni i dla wszystkich, którzy mieli się narodzić. Aż do końca Czasu, o ile Czas ma koniec, co nie jest takie pewne. Tak czy inaczej – każdy z nas ma swój horoskop ukryty gdzieś na zakurzonej półce jednej z indyjskich bibliotek. I można ten horoskop odnaleźć!

Biblioteki palmowych liści to domena indyjskiego Południa, głównie stanów Tamilnadu, Karnataka i Kerala, i chociaż podobne można też spotkać w innych częściach Indii, na przykład w Pendżabie, to tylko te przepowiednie zapisane w starotamilskim, w kannada i ewentualnie w sanskrycie transkrybowanym na któryś z języków południowych uważa się za autentyczne, sporządzone przez starożytnych. Najsłynniejsza na Zachodzie biblioteka liści palmowych znajduje się w Bangalore w stanie Karnataka, ale znajdziemy też bibliotekę w Chennai i w Triwandrum. Zainteresowanie tajemniczymi manuskryptami jest wciąż ogromne, a nawet coraz większe. Niektórzy turyści wyprawiają się do Indii specjalnie po to, żeby odkryć swój palmowy liść, gdyż można to zrobić jedynie osobiście. Znajdowanie i interpretacja palmowego manuskryptu przeznaczonego dla konkretnej osoby to cała procedura, żeby nie powiedzieć rytuał. Jak znaleźć właściwy liść pośród tysięcy pęczków tysięcy liści? Cóż, najpierw należy się umówić z wybraną biblioteką i pojechać na spotkanie w wyznaczonym terminie. Jedyne dane, których żąda od potencjalnego klienta biblioteka to dokładna data urodzenia. Po przybyciu na miejsce spotykamy bibliotekarza-odczytywacza-interpretatora, biegłego w wyjaśnianiu zawiłości starożytnych języków i ich równie zawiłej symboliki. Bibliotekarz prosi o odcisk kciuka. Prawy odcisk zostawiają mężczyźni, lewy kobiety. Odciski ludzkich kciuków  dzielą się na 108 różnych typów mających własne nazwy. Na podstawie odcisku bibliotekarz znajduje nanizane na sznurek i zabezpieczone deszczułkami pęczki liści odpowiadające odciskowi kciuka danej osoby. Tych pęczków, nie mówiąc o liściach, jest całkiem sporo (zwykle trzy zestawy, ale bywa i więcej). Żeby odnaleźć właściwą dla danej osoby przepowiednię, bibliotekarz odczytuje po kolei z każdego pęczka kilka faktów (10-15), które ta osoba musi potwierdzić lub im zaprzeczyć. Np. nazwę miasta, imię ojca, liczbę dzieci itp. Jeśli choćby jedna odpowiedź brzmi „nie”, bibliotekarz sięga po następny komplet liści i powtarza „przepytywanie” petenta. Może się zdarzyć, że naszego liścia nie ma w zestawie przyniesionym przez bibliotekarza, wtedy musi on poszukać kolejnego zbioru odpowiadającego typowi naszego kciuka. Właściwy liść zawsze w końcu zostaje odnaleziony, co nie oznacza, że zostaje odczytany. Czasem zdarza się, że liść musi „poczekać” aż dojrzeje karma i ciekawski musi przyjść do biblioteki w innym terminie. Innym razem trzeba odprawić usuwającą przeszkody pudźę, ale w zdecydowanej większości przypadków liść przeznaczenia jest gotowy do natychmiastowej interpretacji. Relacje ludzi, którzy skorzystali ze sposobności i odnaleźli swój liść są zdumiewające. Przepowiednie są wręcz niewiarygodnie precyzyjne, podają imiona najbliższych osób, nazwy miejsc, zdarzenia z przeszłości i teraźniejszości, które wszak łatwo zweryfikować. Można zadać konkretne pytanie w zależności od tego, co w czekającej przyszłości najbardziej nas interesuje. Podobno można poznać nawet datę swojej śmierci, ale na to decydują się nieliczni. Bo w sumie może lepiej nie wiedzieć.

Niektórzy znawcy tematu twierdzą, że istnieją dwa rodzaje palmowych horoskopów: nadi-astrologia, oparta na wyliczeniach, i mantra-nadi. Przepowiednie tego pierwszego rodzaju powstają także współcześnie, nie tylko na palmowych liściach. Można zamówić sobie taki horoskop na bieżąco, bez myszkowania po mrocznych bibliotekach. Mantra-nadi to intuicyjna interpretacja tekstów już napisanych a nawet tych nienapisanych, ale tutaj wkracza już mistycyzm, spirytualizm czy co tam jeszcze w takich wypadkach musi się pojawić. Bibliotekarz-interpretator jest w tym wypadku adeptem mantra-jogi i posiada mantra-siddhi, czyli magiczne moce, dzięki którym używając konkretnej mantry, otwiera nimi niczym kluczem wrota do przyszłości. Na same przepowiednie też są (przynajmniej) dwa różniące się od siebie poglądy. Według jednego to, co jest zapisane w Kronice Akaszy a co przekazuje nam manuskrypt z palmowego liścia, musi się spełnić. Jesteśmy zdeterminowani karmą albo i nawet boskim planem, a najczęściej i jednym i drugim. To czysty fatalizm. I jeśli ktoś taki pogląd podziela, naprawdę musi się mocno zastanowić, czy na pewno chce, aby odczytano mu jego palmowy horoskop. Inny pogląd mówi, że proroctwa z palmowych liści mają charakter pomocniczy, są przewodnikiem pomagającym zrozumieć siebie, wskazówką jakie działania można, a jakich nie należy podejmować. Rola karmy i tutaj jest ogromna, ale człowiek ma wciąż wpływ na swój los, może podejmować decyzje, które zmienią przyszłość. Dlatego po swój palmowy horoskop można się zgłosić po raz kolejny, a jego interpretacja pokaże, w jaki sposób udało nam się wpłynąć na zmianę parametrów przyszłości. Przepowiednia z palmowego liścia jest tylko jedną z możliwych przyszłości, bo tkanina bytu jest nieustannie tkana z udziałem niezliczonych czynników, wśród których nasza wola nie jest bez znaczenia.

Z indyjską astrologią jest podobnie jak z całą indyjską duchowością, indyjskim mistycyzmem i indyjskimi tajemnicami – wielkie zapotrzebowanie stwarza ogromną przestrzeń  do nadużyć. Nie łatwo jest znaleźć prawdziwego guru, godnego zaufania jogina, rzetelnego astrologa. Za to trudno się opędzić od tłumu fałszywych guru, pseudojoginów i astrologów-naciągaczy. Na poszukiwanie swojego palmowego liścia trzeba wyruszyć z głową, zasięgnąć języka, poczytać opinie, zdać się na kogoś, kto przetarł już szlak. Najlepiej wybrać renomowaną bibliotekę, w której pracują doświadczeni bibliotekarze-wizjonerzy. Czasem trzeba spróbować kilka razy w różnych miejscach. Ale z pewnością jest to niezwykła podróż i niezwykła przygoda. Bez względu na to, jaki jest nasz stosunek do przepowiedni, horoskopów i innych rzeczy niezwykłych wplątanych pomiędzy grudki twardej i poddającej się fizykalnym badaniom materii świata.

Dodaj komentarz

Comments Protected by WP-SpamShield Spam Filter