Kuti praveshika rasayana – ajurweda dla twardzieli

Choć różne religie obiecują różne fajne rzeczy po śmierci, to jakoś nikomu, z wyjątkiem zamachowców-samobójców, nie spieszy się do umierania. Normalny człowiek chce żyć jak najdłużej i cieszyć się wszelkimi przejawami przemijającej doczesności. Chcemy żyć długo i zdrowo, a tymczasem robimy wszystko, żeby żywot swój maksymalnie skrócić. Odżywiamy się źle, sypiamy byle jak, pędzimy gdzieś bez sensu, kwitniemy godzinami przed monitorem komputera, mało się ruszamy, a w ramach rozrywki serwujemy sobie alkohol, papierosy, mocną kawę, a czasem i inne, mniej legalne używki. Bo przecież trzeba odreagować stres codziennej pogoni za karierą, premią, nowym autem, remontem, dobrą opinią, wakacjami, ambicjami. Trzeba oczywiście przyznać, że w kwestii higienicznego i zdrowego trybu życia nie wszystko znajduje się w zasięgu naszych indywidualnych decyzji. Funkcjonowanie w cywilizacji zmusza nas do wytężonej pracy zarobkowej, a cywilizacja, choć bez wątpienia czyni nasze życie wygodnym i przyjemniejszym, serwuje nam także podłej jakości powietrze, decybele i masowo wytwarzaną żywność, o jakości której lepiej nie myśleć. To cena, jaką płacimy za nowoczesne miasta, technologię i wzrost populacji. Od czasu do czasu budzimy się z letargu i rzucamy się na trendy dietę, siłownię, weganizm, zumbę i napar z czystka. I dobrze. Trzeba o siebie walczyć. Ajurweda proponuje, żeby chociaż raz w roku poddać się kompleksowemu oczyszczaniu i odtruwaniu, czyli panćakarmie. Trzy tygodnie solidnych zabiegów, jogi i dobrej diety przywracają równowagę, likwidują objawy wielu schorzeń, usuwają toksyny. Słowem – jesteśmy jak nowo narodzeni. Wydawać by się mogło, że (oprócz terapii ukierunkowanych na leczenie konkretnych schorzeń) panćakarma jest wszystkim, co może zaproponować nam ajurweda. I w zasadzie tak jest. Zwykle panćakarma wystarcza, żeby poczuć się lepiej, a udzielone przez lekarza wskazówki dietetyczne i te dotyczące higieny codziennego życia zapewniają pacjentowi dobrostan na stosunkowo długi czas, dopóki w organizmie ponownie nie nagromadzą się ama – toksyny i zanieczyszczenia.

Marzymy o długowieczności, ale nie chcemy się starzeć. Tymczasem procesu starzenia nie można zatrzymać. Starzeją się wszystkie tkanki ciała, starzeje się mózg. Proces starzenia to proces utraty, utraty urody, odporności, dobrej pamięci, koncentracji, zdolności percepcyjnych, ruchowych, zmysłowych. Zdrowy styl życia, w tym aktywność fizyczna i właściwa dieta odrobinkę mogą ten proces spowolnić. Solidna panćakarma na pewno jest instrumentem do walki z czasem, ale oprócz coraz popularniejszych na całym świecie masaży, lewatyw i terapii ziołowymi medykamentami ajurweda ma w zanadrzu jeszcze jeden sekret. Jest to specjalna terapia, oparta na tajemnych naukach himalajskich mistrzów – Kuti praveshika rasayana. Jak twierdzą wtajemniczeni lekarze, którzy stosują tę metodę, kuti praveshika rasayana zapewnia długowieczność i spowalnia proces starzenia oraz redukuje związane z nim osłabienie funkcji organizmu. Poddanie się tej wyjątkowej terapii przynosi wiele dodatkowych bonusów, np.: znaczny wzrost odporności, poprawę koncentracji i pamięci, poprawę kondycji włosów, utratę zbędnej tkanki tłuszczowej, zwiększenie aktywności i kreatywności, usunięcie skutków stresu czy wyeliminowanie problemów skórnych. 

Czym jest i na czym polega kuti praveshika rasayana? Otóż, jest to rodzaj długotrwałej deprywacji sensorycznej połączonej z odpowiednią dietą i lekami. Deprywacja sensoryczna w świecie Zachodu pojawiła się zaledwie kilkadziesiąt lat temu, w latach 50. ubiegłego stulecia, a związane z nią badania naukowe koncentrowały się zwykle na funkcjonowaniu mózgu i aspektach psychologicznych. Dziś wiadomo, że relaksuje i przynosi ulgę w bólu, pobudza też rozwój limfocytów, co podnosi odporność organizmu, rozszerza naczynia krwionośne, obniża ciśnienie krwi, spowalnia akcję serca, uwalnia endorfiny i hamuje wydzielanie hormonów stresu. W każdym dużym mieście można obecnie znaleźć komorę deprywacyjną. Sesja trwa zazwyczaj nie dłużej niż 60 minut. Tymczasem ajurwedyjska deprywacja, w postaci kuti praveshika rasayana znana jest od setek, a może nawet tysięcy lat. Nie używa zdobyczy techniki i nie stosuje nowoczesnych komór izolacyjnych, nie jest doskonała technologicznie, ale trwa przynajmniej 30 dni. Ten czas pacjent spędza w kuti, czyli chacie, której przez cały czas trwania terapii nie wolno mu opuszczać. I nie jest to taka sobie zwykła chata. Kuti buduje się tak, by izolowała od światła, dźwięku i zapachu. Są to zazwyczaj trzy koncentryczne komory, których konstrukcja doskonale izoluje od świata zewnętrznego. Centralna komora utrzymuje stałą temperaturę, jest całkowicie zaciemniona i to w niej właśnie ma przebywać pacjent. Izolacja w kuti nie jest zupełną deprywacją, gdyż pozostawia pacjentowi zmysł dotyku, węchu i smaku oraz ograniczone do minimum wrażenia wizualne i dźwiękowe, ponieważ pacjent, inaczej niż w komorze deprywacyjnej, w której przebywa się krótko, musi się odżywiać, niezbędne są więc dyskretne odwiedziny osób trzecich. Dwa razy dziennie, bo tylko dwa posiłki otrzymuje mieszkaniec kuti. Dieta w kuti praveshika rasayana jest bardzo specyficzna. Zwykle nie podaje się posiłków stałych, a jedynie mleko i ghee z dodatkiem amalaki rasayana – leku wytwarzany z amli. Mleko powinno być od krów rasy vechur (wećur), ale krowy te prawie doszczętnie wyginęły zastąpione przez większe rasy i krzyżówki. Są jednak miejsca, gdzie hoduje się je specjalnie do celów medycznych. Mleko tych niedużych krówek jest lekkostrawne, ze względu na odmienną strukturę tłuszczu, a ponadto krowy dokarmia się wybranymi ziołami.

Amla

W dawnych czasach izolacja poddającego się terapii pacjenta była całkowita, współcześnie czasem zezwala się na małe odstępstwa: oprócz osób przynoszących posiłki i świeżą pościel, w chacie pojawia się również lekarz, który na bieżąco monitoruje fizyczny i psychiczny stan pacjenta. Jak to w ajurwedzie, każdy pacjent traktowany jest indywidualnie, więc niektórym pozwala się na posiadanie w izbie świeczki, ale osłoniętej, tak by światło nie było zbyt ostre. Czasem lekarz pozwala także na zabranie ze sobą urządzenia z muzyką lub audiobooka. Zazwyczaj jednak do kuti nie zabiera się ze sobą niczego. Jednak nawet z tymi ustępstwami kuti praveshika rasayana nie jest terapią dla każdego. Brak kontaktu z ludźmi, normalnych posiłków, światła dziennego, a czasem jakiegokolwiek, dojmująca cisza i samotność, dzień podobny do nocy i dzień podobny do dnia. W czasie terapii zaleca się medytację, lekkie ćwiczenia i spacery po kuti, ale generalnie jest to nic-nie-robienie, stan jakże obcy większości z nas. Zachodnia deprywacja sensoryczna w komorze izolacyjnej, gdyby trwała wystarczająco długo, mogłaby doprowadzić do halucynacji, zaburzeń psychicznych, a nawet obłędu. Izolacja w kuti nie jest całkowita, ale trwa wystarczająco długo, by móc doprowadzić do podobnych skutków. Dlatego konieczna jest obserwacja lekarska, a terapii może się poddać jedynie ktoś, kto przeszedł uprzednio pełną panćakarmę (najlepiej trzydziestodniową) i którego ciało i umysł są całkowicie zdrowe.

Wydawałoby się, że jeśli ktoś przeszedł pełen cykl panćakarmy, osiągnął stan całkowitego oczyszczenia i  powrócił do zdrowia, to już żadna terapia nie jest mu potrzebna. A jednak można sięgnąć po więcej. Kuti praveshika rasayana jest zwieńczeniem wszystkich ajurwedyjskich terapii. Postawieniem kropki nad „i”. Po trzydziestu dniach z chaty wychodzi zupełnie inny człowiek, spokojniejszy, pogodny, w sposób widoczny odmłodzony, zharmonizowany z sobą samym i ze światem. Można się zastanawiać, czy kuti praveshika rasayana jest jeszcze terapią, czy jest to raczej rodzaj praktyki jogicznej, ale takie rozważania, a zwłaszcza rozstrzygnięcia nie są chyba konieczne. Jest to po prostu jedna z metod ajurwedy, najrzadziej stosowana, wyjątkowa, zastrzeżona dla osób obytych z jogą, ajurwedą oraz własnym ciałem i umysłem. Nawet oni muszą się do tej praktyki-terapii odpowiednio przygotować. Takie przygotowanie może trwać nawet kilka tygodni, a polega ono na stopniowym eliminowaniu z życia wszystkich zakłócających „szumów”: telewizji, spotkań towarzyskich, korzystania z telefonu komórkowego, wychodzenia z domu. Również dieta ulega stopniowej zmianie, staje się coraz bardziej lekkostrawna i skromna. Gdy dana osoba uzna, że jest gotowa, a konsultacja lekarska tę gotowość potwierdzi, może rozpocząć ekstremalną przygodę w domku izolacyjnym. Oczywiście, w każdej chwili można terapię przerwać, a w razie jakichkolwiek wątpliwości czy znaczących zmian samopoczucia trzeba skonsultować się z lekarzem. Kuti praveshika rasayana nie jest najłatwiejszą drogą do zdrowia, długowieczności i odmłodzenia, ale może warto spróbować (po spełnieniu wszystkich opisanych warunków, oczywiście), bo teksty ajurwedyjskie głoszą, że wielu spośród mahariszich (świętych mędrców), którzy praktykowali tę metodę, dożyło sędziwego wieku stu osiemdziesięciu lat. Zachowując przy tym sprawność wszystkich funkcji życiowych i mentalnych.

Dodaj komentarz

Comments Protected by WP-SpamShield Spam Filter