Starożytna myśl w działaniu, czyli o ajurwedzie – cz. I

Prapoczątki i współczesność

Indie to wielki kraj o niewyobrażalnie długiej i skomplikowanej historii, kraj który współcześnie zaczyna odgrywać ważną rolę w światowej gospodarce i pędzi ku nowoczesności zdawałoby się bez opamiętania, a nawet przeciwnie – w zapamiętaniu jakimś dzikim, pozornie nie oglądając się na przeszłość. Dzisiejsze Indie to już nie tylko słonie, zaklinacze węży, wonne kadzidła, barwne sari i wiekowe zabytki. Indie to technologia i przemysł, krzemowe doliny i finanse. Dziewczyny wciskają się w obcisłe legginsy, po ulicach miast jeżdżą (obok starych gruchotów, ciężarówek Taty i ryksz) auta najlepszych marek. Indie mają  przyszłość. Ale Indie mają przede wszystkim przeszłość, która nigdy nie umarła. Indie to jedyna starożytna cywilizacja, która nie odwróciła się od swoich bogów. Ani od osiągnięć tradycyjnych nauk i sztuk. Indie to astrologia, ściśle związana z astronomią, matematyka wielkich liczb i wielkich marzeń, joga, kalaripayattu, taniec i szachy. Indie to także matka nauk medycznych, bo choć te rozwijały się w wielu cywilizacjach odrębnie i czasem równolegle, to w Indiach zdają się być najgłębiej zakorzenione w odmętach czasu.  Ajurweda jest jednym z tych czarodziejskich zjawisk, które czynią Indie miejscem  wyjątkowym, narodziła się Bóg wie kiedy, trwa do dziś i ma się dobrze, żeby nie powiedzieć – coraz lepiej.

Dawno temu z odmętów praoceanu mleka, nota bene ubijanego na świeże masło przez zorganizowane bandy bogów i demonów, wyłonił się Dhanwantari z dzbanem nektaru nieśmiertelności. Dhanwantari jest starym indyjskim bogiem medycyny i uzdrawiania i od niego wszystko się zaczęło. Bóg przekazał wiedzę medyczną reprezentantom ludzkości, którzy praktykując ją, pielęgnując i przekazując kolejnym pokoleniom jednocześnie udoskonalali i rozwijali metody diagnozowania i terapii.

Jak to zwykle bywa w indyjskiej historii, nie ma pewności, kiedy taka kompletna ajurweda powstała, ani gdzie szukać zaczynu, z którego się narodziła. Entuzjaści twierdzą, że było to jakieś 5000 lat temu, ale nie mamy na to żadnych twardych dowodów naukowych. Nie mamy też dowodów bezwzględnie tę tezę obalających. Ajurweda bez wątpienia jest wiedzą starą, prawdopodobnie wyrosłą na gruncie medycznych praktyk przedaryjskich  połączonych z wiedzą Ariów, może też zawierać wątki zaczerpnięte z Cywilizacji Doliny Indusu. Już nigdy nie dowiemy się tego na pewno.

Najważniejszym istniejącym tekstem ajurwedy jest Ćaraka Samhita, przypisywana medykowi  noszącemu imię Ćaraka i uważanemu za ojca ajurwedy w jej obecnym kształcie. Ćaraka Samhita ma ponad 1400 lat.  Wcześniej wiedza,  zwłaszcza ta tajemna, przekazywana była adeptom ustnie, z nauczyciela na ucznia. Przekazy te były niewiarygodnie dokładne i precyzyjne – ot, nieszczęsny adept musiał wykuć na pamięć całą księgę, a nawet księgi. Potem przekazywał je z kolei swoim uczniom.

Ajurweda jest pradawna. Pradawność może podnieść rangę zjawiska, ale czasem zjawisko broni się samo. Tak właśnie jest z ajurwedą. Nie dość, że nie odeszła do przeszłości, jak starożytna medycyna egipska na przykład, to jeszcze zdaje się rozkwitać. I rozprzestrzenia się na cały świat, przynosząc ulgę pacjentom i chwałę dawnym mędrcom. Od 1979 roku indyjska ajurweda jest nauką medyczną oficjalnie uznaną przez Światową Organizację Zdrowia.  Może stanowić alternatywę dla alopatii lub wzajemnie się z nią uzupełniać. Chętni mogą studiować ją na uniwersytetach i uczelniach medycznych, istnieją szpitale specjalizujące się w ajurwedzie, ośrodki rehabilitacyjne, sanatoria, spa, salony specjalistycznego masażu; organizowane są kursy i wykłady dla tych, którzy pragną zaadaptować ajurwedyjskie reguły do swojego życia i cieszyć się tym życiem pełniej i radośniej. Ajurweda ruszyła też na podbój Zachodu, gdzie cieszy się rosnącą popularnością. Coraz więcej osób korzysta z usług ajurwedyjskich lekarzy i terapeutów, coraz więcej pacjentów podróżuje do Indii, by tam, u samych źródeł starożytnej wiedzy, znaleźć drogę powrotną do zdrowia i zadowolenia.

Filozofia i doświadczenie

Ajurweda wyrosła na gruncie filozofii życia związanej z hinduizmem i szczególnym jego aspektem jakim jest joga. Można powiedzieć, że hinduistyczna filozofia, joga i ajurweda stanowią nierozerwalną całość, przy czym każdy element tej całości jest zdolny do emancypacji i samodzielnego funkcjonowania. Widać to wyraźnie na przykładzie jogi, którą „przeszczepia” się z powodzeniem w miejsca kulturowo obce, tworząc na przykład jogę chrześcijańską czy jogę w ogóle areligijną. I taka joga, systematycznie praktykowana przez adeptów, przynosi pożądane dobroczynne rezultaty. Nie jest to wynikiem areligijności jogi jako takiej, ale raczej jej wewnętrznej spójności i doskonałości konstrukcji. Ćwiczący taką „oderwaną od korzeni” jogę nie mają pojęcia, że w istocie praktykują także filozofię hinduizmu i ajurwedę. Tak, tak, bo ćwicząc jogę należy przestrzegać pewnych rad, zasad i wskazówek, które dają pewność postępu. Joga propaguje ajurwedyjski styl życia, a ajurweda zaleca styl życia jogi. Ani jogi, ani ajurwedy nie da się chirurgicznie wykroić, nie da się wyznaczyć granic określających wyłączne terytorium jednej lub drugiej. Ani jogi, ani ajurwedy nie da się także całkowicie odseparować od indyjskiej myśli filozoficznej. Podstawy ajurwedy to koncepcja życia wypracowana przez mędrców, joginów i filozofów. Pierwsi znani nam lekarze ajurwedy, Ćaraka i ojciec chirurgii Suśruta, byli jednocześnie mędrcami, zarówno w rozumieniu filozoficznym, jak i duchowym. Byli też praktykami i badaczami potrafiącymi empirycznie udowodnić trafność teorii i dzięki temu udoskonalić praktykę.

Indyjska wiedza o życiu bazuje na przekonaniu, że istoty żywe współistnieją z całą przyrodą ożywioną i nieożywioną, z całością Bytu, ze Wszechświatem. Człowiek „składa się” z ciała, czyli fizycznego organizmu, psychiki i ducha. Wszystkie te elementy, wzajemnie na siebie wpływając, stanowią integralną całość – jednostkę ludzką (jednostkę zwierzęcą i roślinną jednako). Pełne zdrowie i całkowity dobrostan można osiągnąć jedynie poprzez ustanowienie doskonałej równowagi pomiędzy ciałem-duchem-umysłem, a to z kolei może się stać dzięki równowadze trzech dosz (dosha) – podstawowych zasad zarządzających funkcjonowaniem całości. Trzy dosze – wata, pitta i kapha są pochodną pięciu żywiołów: przestrzeni (akaśa), powietrza (waju), ognia (agni), wody (dźala) i ziemi (prithwi). Żywiołów nie należy traktować dosłownie – wyrażają one jedynie pewne właściwości materii. Przestrzeń symbolizuje potencjalność i potencję, powietrze wyraża ruch, ogień to przemiana, ziemia stabilność, a woda – zwartość materii, jej integralność. Wszystko co istnieje, składa się z pięciu żywiołów połączonych ze sobą w różnych proporcjach. Zwykle jeden żywioł dominuje nad pozostałymi. Kombinacje żywiołów tworzą wspomniane wyżej dosze, a te z kolei określają typ psychofizyczny danej osoby. Poszczególnym typom przypisywane są określone skłonności, predyspozycje i tendencje rozwojowe. Typy ludzkie są zazwyczaj mieszane, choć najczęściej dominuje jedna dosza, czasem dwie pozostają w równowadze a trzecia jest nieco wycofana. To, które dosze a przez to, które żywioły tworzą nasze jestestwo, zależy nie tylko kondycja i konstytucja naszego organizmu, ale i charakter, intelekt, upodobania i skłonności mentalne. Ale jeśli jesteśmy, na przykład, ospałymi leniuchami ze skłonnością do nałogów, nie oznacza to, że tak było i tak będzie zawsze. Ajurweda nie uznaje determinizmu i fatalizmu. Zakłada, że na naszą kondycję psychiczną, fizyczną i duchową w znaczącym stopniu wpływa sposób, w jaki żyjemy: dieta, stosunek do otaczającej rzeczywistości, do istot żywych i do siebie samego. Aby utrzymać równowagę dosz i w rezultacie osiągnąć trwały dobrostan należy przestrzegać prostych zasad i wskazówek, które w praktyce są jednak często łamane i pomijane. Proste, ale rygorystyczne zasady ajurwedy  w wielu punktach zbiegają się z tymi proponowanymi przez nowoczesną dietetykę, medycynę i psychologię.

c.d.n.

Dodaj komentarz

Comments Protected by WP-SpamShield Spam Filter