Posąg Maitrei w Mulbekh

Posąg Maitrei w Mulbekh

Niedaleko, bo niecałe 50 kilometrów od Kargil, za to bardzo daleko, bo aż 260 kilometrów od stolicy Ladakhu, w okolicach miasteczka Mulbekh, w złotordzawej skale wydłubano przed wiekami postać stojącego Buddy przyszłości Maitrei. Nie jest to jeszcze rzeźba, ale już nie relief. Przyrośnięta plecami do skały postać jest w pełni trójwymiarowa, prawie naga i wcale nie tybetańska.

Tradycja mówi, że przyszły Budda, a obecnie Bodhisattwa wszechogarniającej miłości Maitreya, stoi w tym miejscu w towarzystwie dwóch gomp należących o dwóch różnych szkół buddyzmu tybetańskiego – Druga i Gelugpa – od I-ego, a może od VIII-go wieku naszej ery. Dokładnie określić się nie da, a przynajmniej nikomu do tej pory się to nie udało. Choć w Ladakhu i okolicach wprost roi się od przedstawień rozmaitych Buddów i Bodhisattwów, ten dziewięciometrowy Maitreya jest szczególny. Jego wygląd, postawa, zdobiące go ornamenty świadczą o tym, że wydłubali go w ścianie góry ludzie, którzy nie byli Ladakhijczykami ani Tybetańczykami.

Oceniając styl płaskorzeźby, historycy sztuki datują ją na okres panowania dynastii Kushan, której szczyt świetności przypada na czasy władania buddyjskiego cesarza Kanishki, to jest na II wiek obecnej ery. Jako autorów dzieła wskazują indyjskich misjonarzy, którzy przybyli, żeby wśród lokalnej ludności krzewić nauki Buddy.

Kamienny Maitreya z Mulbekh ma nie tylko znaczenie kultowe, ale i historyczne, zwłaszcza, że towarzyszą mu, również wyryte w skałach, inskrypcje w starożytnym alfabecie kharoshthi, używanym przez kulturę Gandhary, które dostarczają współczesnym wiedzy o tym, co działo się tutaj przed wiekami. Jeden z napisów to królewski edykt, sygnowany przez żyjącego w XV wieku króla Lde i wzywający ludność do zaprzestania składania niezgodnych z nauką buddyjską krwawych ofiar. Inny napis świadczy o tym, że nawoływania króla nie do końca poradziły sobie z żądaniami lokalnych bóstw i składanie ofiar z kozłów okazało się trudne do wyplenienia. Stare z nowym przekomarzało się i docierało przez kilka długich stuleci, dawne bóstwa „przechodziły” na buddyzm, stając się elementami bogatej ikonografii i ucieleśnieniami rozmaitych aspektów umysłu w rozbudowanej psychologii lamaizmu. A Maitreya, choć bardziej przypomina Śiwę, trwa na wysokości, strzeże klasztoru i przyciąga turystów swoim wyglądem z zupełnie innej bajki. Godne uwagi są datowane na kilka różnych okresów, ale wystarczająco starożytne, malowidła w samym klasztorze Mulbekh. A że i klasztor, a właściwie klasztory plus XX-wieczna mała świątynia, i skała ze stojącym Maitreyą, zwanym przez miejscowych Champa, stoją tuż przy szlaku komunikacyjnym wiodącym ku stolicy, warto na chwilę się tu zatrzymać i zobaczyć niezwykłą i zagadkową wyrastającą ze skały rzeźbę.

Warto, zwłaszcza w czasach, gdy ludzka ignorancja i pycha, ukryte pod płaszczykiem religijności, wysadzają w powietrze bezcenne skarby kultury, gdy na naszych oczach rozpadają się w pył cuda sztuki mezopotamskiej. Każde dzieło sztuki, każde święte miejsce zatrzymane w kadrze pamięci to małe zwycięstwo dobra nad złem w ich niekończącej się kosmicznej batalii.

Jeśli wybierasz się do Indii Szerokopojętych i potrzebujesz inspiracji, zajrzyj na stronę naszego biura podróży.
Skontaktuj się jeśli potrzebujesz pomocy w organizacji pobytu:
info@strefawypraw.com.pl | tel. 12 4441293

biuro podróży STREFA WYPRAW

Dodaj komentarz

Comments Protected by WP-SpamShield Spam Filter