Między ciszą Klasztoru a szczękiem oręża

Na skrzyżowaniu dawnych dróg handlowych, pośród niebotycznych gór i wysokich przełęczy leży kraina, która, nie posiadając odrębności państwowej, stanowi niemal jednolity organizm etniczno-kulturowy, coś w rodzaju unikalnej wyspy na morzu dominującej w Kaszmirze kultury muzułmańskiej. Ta kraina, przynależąca terytorialnie do Indii i w niewielkim stopniu do Chin, podlegająca administracyjnie rządowi indyjskiego stanu Jammu & Kaszmir, to Ladakh – najbardziej na zachód wysunięty skrawek Wyżyny Tybetańskiej.

Ladakh to jakby inna bajka, świat związany przede wszystkim z Tybetem, jego kulturą i tradycją religijną. Jeśli komuś Tybet kojarzy się z kupkami kamieni mani i powiewającymi wszędzie chorągiewkami modlitewnymi, wszystko to odnajdzie w Ladakhu. Nic dziwnego, że otoczoną górami i zatopioną w rozrzedzonym powietrzu wśród przełęczy i przejrzystych przestrzeni krainę nazywa się często Indyjskim Tybetem, albo Małym Tybetem.

Tybet to zaiste mały, bo choć zajmuje powierzchnię nieco tylko mniejszą niż jedna trzecia Polski, to jego populacja wynosi mniej niż trzysta tysięcy dusz. Ludzkich, ma się rozumieć, bo żyje tu także całkiem sporo jaków, osiołków, kóz i innego domowego bydełka, nie licząc wszystkich innych czujących istot stanu dzikiego.

Górska kraina w swej długiej, bo sięgającej neolitu historii, przechodziła z rąk do rąk. Była częścią imperium Kuszanów, dostawała się pod panowanie Tybetańskie i Chińskie na zmianę, by w XIX wieku stać się częścią Kaszmiru. Dziś można się tu doszukać rozmaitych wpływów, muzułmańskich, indyjskich, chińskich, a i sama populacja nie jest jednolita, jej trzon stanowiła niegdyś ludność pochodzenia indoaryjskiego, było to jednak przed wiekami.

Buddyzm, z którym Ladakh jest zwykle kojarzony, zawitał na te tereny w II wieku naszej ery, w czasach, gdy w sąsiadującym Tybecie wciąż jeszcze praktykowano pierwotną religię szamanistyczną – bon. Buddyzm w wydaniu tybetańskim zakorzenił się w Ladakhu dopiero w wieku IX, wraz z założeniem przez tybetańskiego księcia Nyima Gona odrębnej ladakhijskiej dynastii. Pomiędzy II a IX wiekiem z pewnością dużo się działo: „młody” ladakhański buddyzm asymilował się z lokalnymi wierzeniami, dochodziły do tego wpływy indyjskie i chińskie przynoszone przez kupców i żołnierzy. Od mniej więcej VII wieku buddyzm, sprowadzony przez indyjskiego mistrza Padmasambhawę, zaczął gwałtownie rozwijać się w Tybecie, odmieniając oblicze himalajskiej wyżyny i przesiąkając do krain ościennych. Rodził się buddyzm tybetański, a wraz z nim rodziły się zmiksowane z elementami lokalnymi zwyczaje, rytuały i wyjątkowy koloryt z jakim możemy dziś spotkać się w Nepalu, Indiach, Tybecie, Mongolii i Ladakhu właśnie.

Przełom XVI i XVII wieku przyniósł burzliwe wydarzenia związane z coraz częstszymi najazdami muzułmańskimi. Ladakh zrezygnował z bycia suwerennym księstwem i oddał się pod opiekę potężnego jeszcze wtedy Tybetu, choć nadal formalnie pozostawał pod władaniem istniejącej do dziś buddyjskiej dynastii Namgyal. W tym czasie część ludności przyjęła jednak islam w wydaniu nurbakszi, stanowiącym odgałęzienie tradycji sufickiej. Stopniowo tradycja ta zanikała, zastępowana przez główne nurty islamu – najpierw sunnizm, który krwawo rozprawił się z wyznawcami nurbakszi w Kaszmirze, a potem szyizm. Do dziś zachodnia część Ladakhu jest krainą muzułmanów obrządku szyickiego. Przewodnikami duchowymi są tu agowie, a meczety stanowią ciekawe połączenie stylu irańskiego z arabskim. W porównaniu z resztą Ladakhu, jego zachodnia część jest dużo mniej atrakcyjna turystycznie, bardziej „szara” i zwyczajna, co nie znaczy, że i tam nie znajdziemy rzeczy godnych zobaczenia, czy ludzi godnych poznania. Niemniej jednak, nie tego szukają tu podróżni z Europy i świata.

old_leh

Jak już wspominałam, historia tego małego skrawka górzystej ziemi była niezwykle burzliwa a państwowość Ladakhu niestabilna i wciąż zagrożona. Z jednej strony wielki Tybet, z drugiej kaszmirscy muzułmanie, z trzeciej Imperium Mogołów, z czwartej indyjscy Sikhowie, bo i oni rościli sobie prawa do Ladakhu, najeżdżali, łupili i anektowali, gdy tylko inni z pretendujących do roli suwerena stracili na chwilę czujność, albo zajmowali się anektowaniem i łupieniem innych okolic. Pojawili się i Brytyjczycy, którzy uznali, co prawda, dynastię i księstwo, ale faktycznie sprawowali kontrolę nad wszystkim, co w tym rejonie świata się działo.

Burzliwa przeszłość stworzyła trudną i niepewną teraźniejszość, bowiem Ladakh, od 1947 r. stanowiący część niepodległych Indii, wciąż pozostaje terytorium spornym. Cały Kaszmir jest czymś w rodzaju uśpionej, ale tykającej po cichutku bomby. Właściwie, wojna o Kaszmir pomiędzy Pakistanem a Indiami, która rozpoczęła się tuż po podziale i po przyłączeniu Ladakhu do tych ostatnich, tak naprawdę nigdy się nie zakończyła, a napięcie na granicy sprawia, że powietrze gęstnieje, a ptaki śpiewają ciszej. A przecież są jeszcze gigantyczne Chiny, które w jakiś sposób także pozostają stroną tego tlącego się konfliktu. W 1947 roku, Chiny zamknęły granicę, zablokowały drogi handlowe i rozpoczęły budowę własnych dróg o znaczeniu nie tylko handlowym, ale przede wszystkim strategicznym. Powstała słynna autostrada-nieautostrada, Karakorum Highway, zbudowana wieloletnim ogromnym wysiłkiem przy współpracy Pakistanu, na co Indie odpowiedziały budową własnej highway łączącej Śrinagar ze stolicą Ladakhu, niestety, zimą kompletnie nieprzejezdnej, tonącej po pachy w śniegach. Kolejne wojny o Kaszmir, a co za tym idzie o stanowiący jego część Ladakh, pomiędzy Indiami a Pakistanem toczyły się kolejno w 1965, 1971, 1984 i w 1999 roku, kiedy to całkiem realna stała się możliwość wybuchu konfliktu nuklearnego, bo wszystkie zainteresowane strony są, niestety, mocarstwami atomowymi. W 1962 miała miejsce wojna indyjsko-chińska. Terytoria sporne pomiędzy tymi państwami to Aksai Chin, południowo-wschodni skrawek Ladakhu podlegający administracji chińskiej, i północna część stanu Arunachal Pradesh, którą Chińczycy uważają za część Tybetu, a co za tym idzie – Chin.

Broń, na szczęście, została zawieszona a ogień przerwany, zarówno w sporze o Kaszmir, jak i Arunachal Pradesh i Aksai Chin, ale ogromne siły wojskowe, zarówno indyjskie, jak i chińskie oraz pakistańskie czuwają w okolicach spornych terytoriów, gotowe w każdej chwili rzucić się na siebie z kłami i pazurami pocisków. Line of Control pomiędzy Indiami i Pakistanem jest jedną z najlepiej strzeżonych granic świata i jednocześnie jednym z najbardziej niebezpiecznych i zapalnych miejsc na naszym globie. Pomiędzy Indiami a Chinami również utworzono dobrze strzeżoną przez obie strony Line of Actual Control.

Ladakh jest częścią wszystkich tych sporów i nieporozumień. Konflikt pomiędzy potężnymi smokami „wzbogacają” konflikty lokalne, pomiędzy ludnością hinduistyczną a muzułmańską w Kaszmirze oraz pomiędzy muzułmańską a buddyjską w samym Ladakhu. Na szczęście, ostatnie zamieszki „ladakhijsko ladakhijskie, pomiędzy ludnością muzułmańską a buddyjską, miały miejsce w 1989 roku i od tamtego czasu panuje spokój. Dwa dystrykty, bardziej muzułmański Kargil i bardziej buddyjski Leh żyją sobie każdy swoim życiem, Baltistan, dawniej część Ladakhu, należy obecnie do Pakistanu, a ludność żadnego z regionów nie angażuje się w wielką politykę wielkich mocarstw. Na szczęście. Bo szkoda, żeby taki ładny kawałek świata dewastowały płomienie wojen. Już lepiej niech je „zadeptują” tabuny uśmiechniętych i zadowolonych turystów, bo turystyka to pieniądze, a te z pewnością przydadzą się ubogim i niedofinansowanym regionom, takim, jak Ladakh, gdzie rolnictwo skazane jest na łaskę i niełaskę śniegów i suszy, a pracę można znaleźć jedynie dzięki stacjonującej nieopodal armii indyjskiej.

Jeśli wybierasz się do Indii Szerokopojętych i potrzebujesz inspiracji, zajrzyj na stronę naszego biura podróży.
Skontaktuj się jeśli potrzebujesz pomocy w organizacji pobytu:
info@strefawypraw.com.pl | tel. 12 4441293

biuro podróży STREFA WYPRAW

Dodaj komentarz

Comments Protected by WP-SpamShield Spam Filter