Logika Bollywood

Jakiś czas temu w Internecie pojawił się kolejny mem z cyklu „logika Bollywood”, tym razem nawiązujący do filmu Czasem słońce, czasem deszcz (2001, Karan Johar). Przedstawiona na zdjęciu zapłakana dziewczyna mówi, że zmarł jej ojciec, na co zakochany w niej chłopak odpowiada oświadczynami. Całość prawdopodobnie miała świadczyć o braku dobrego smaku u twórców filmów indyjskich, nie potrafiących uszanować powagi śmierci i stawiających małżeństwo ponad wszystko. Jednak jednocześnie ilustruje ona, w interesujący sposób, specyficzne dla wielu osób postrzeganie ekranowych historii tworzonych na subkontynencie, zwłaszcza dla tych, którzy nie obejrzeli żadnego z krytykowanych przez siebie dzieł, ale nie tylko.
Można oczywiście polemizować z autorem żartu, bo przecież wyraźnie nie zrozumiał, że bohaterka wraz ze śmiercią ojca została pozbawiona męskiej opieki, a bez niej, jak wiadomo, indyjska kobieta nie jest w stanie funkcjonować w społeczeństwie. W przedstawionym obrazku jednak uderzające jest jeszcze coś innego, fakt, że dla wielu polskich widzów kino bollywoodzkie to w dalszym ciągu opowieści rodzinne, skoncentrowane wokół małżeństwa i kolejnych, obchodzonych z pompą świąt. Utrwalenie takiego właśnie wizerunku jest oczywiście wynikiem pewnego zbiegu okoliczności, który sprawił, że Bollywood wkroczył na polskie ekrany w czasie, gdy tego typu ekranowe historie faktycznie stanowiły większość produkcji głównego nurtu. Niesprawiedliwe jest jednak utrwalenie tego stereotypu w świadomości polskiego odbiorcy, który nieczęsto zdaje sobie sprawę, że dzieła takie, jak wspomniany Czasem słońce, czasem deszcz, czy Żona dla zuchwałych (1995, Aditya Chopra) reprezentują jedynie jeden ze zmieniających się trendów, których historia kina na subkontynencie widziała wiele, a także jak wielu przekształceniom kino indyjskie uległo w ostatnich latach.

Tymczasem tylko w ostatnich miesiącach na indyjskie ekrany weszły filmy, które w całkowicie odmienny sposób prezentują zwłaszcza kobiety, dając widzom do zrozumienia, że nowa indyjska bohaterka staje się powoli coraz bardziej niezależna, a małżeństwo niekoniecznie stanowi dla niej cel życia. Niektóre z nich, jak Gulaab gang (2014, Soumik Sen) czy Highway (2014, Imtiaz Ali) nie są dziełami do końca udanymi, chociaż film Alego z niewiadomych przyczyn spotkał się z dużą przychylnością ze strony zarówno widzów jak i krytyków, ale i na tym, całkiem nowym polu pojawiła się prawdziwa perełka, która zasługuje na szczególna uwagę.

flm queen Wyjątkowo lekki i bezpretensjonalny film Queen (2014, Vikas Bahl), bo o nim mowa, zaskakuje nie tylko opowiedzianą przez siebie historią, ale też sposobem jej przedstawienia. Tytułową bohaterką jest młoda dziewczyna o królewskim imieniu Rani, która zostaje porzucona przez narzeczonego tuż przed ślubem, co poza sprawieniem jej zrozumiałego bólu, stawia dziewczynę dodatkowo w niezwykle trudnej sytuacji, gdyż młode indyjskie kobiety, które spotyka podobny los zwykle uważane są za niepełnowartościowe i nie znajdują sobie kolejnego zalotnika. Narzeczony Rani, Vijay (Widźaj) nie podaje konkretnych powodów rozstania, tłumacząc pokrętnie, że zmieniły go zagraniczne studia. Można jednak odnieść wrażenie, że młody człowiek wstydzi się nieco swojej narzeczonej i zaczyna uważać ją nagle za nieco zahukaną i zbyt prostą dla niego, światowca. Rani jest rzeczywiście prostolinijną dziewczyną, która opowiada mało śmieszne dowcipy i nigdy nie wychodzi z domu bez męskiej eskorty, nawet jeśli odpowiedzialnym za nią mężczyzną jest jej młodszy brat. Pośrednio popchnięta jednak przez babcię do działania, dziewczyna nieoczekiwanie postanawia pojechać sama do Paryża i Amsterdamu, gdzie wraz z mężem miała udać się w podróż poślubną i, jak można się domyślić, wyjazd ten zupełnie odmienia jej życie.

W Paryżu Rani poznaje Vijay Laxmi (Widźaj Lakszmi), dziewczynę o indyjskich korzeniach, która lubi zabawę i nie stroni od przypadkowych miłosnych przygód, w Amsterdamie zaś dzieli pokój z trzema chłopakami i już samo to świadczy, że w jej życiu nastąpiła ogromna zmiana. Można by się było spodziewać, że Rani zmieni nową przyjaciółkę w bogobojną panienkę albo przeciwnie, sama zacznie zachowywać się o wiele swobodniej niż to wypada, tymczasem, co stanowi chyba największy atut filmu, akceptuje ona poznanych ludzi takimi, jacy są i zmieniając się lekko pod ich wpływem, jednocześnie pozostaje dokładnie tą samą prostą, opowiadającą specyficzne dowcipy dziewczyną, którą była wcześniej. Namawia wprawdzie Vijay i jej pracującą jako prostytutka przyjaciółkę z Amsterdamu do ograniczenia rozrywkowego życia, ale namowy te, pozbawione mentorskiego tonu, wynikają raczej ze szczerej troski o ludzi, których Rani bardzo polubiła, zadając sobie trud by ich poznać zamiast ulec uprzedzeniom.

Pobyt za granicą w całkiem inny sposób wpływa na Vijaya, który wprawdzie twierdzi, że bardzo się zmienił, lecz jednocześnie w pewnych kwestiach pozostaje tak samo konserwatywny jak wcześniej. Rani czerpie z podróży tylko to, co dobre, uświadamiając sobie przy okazji jak bardzo była wcześniej ograniczana przez swojego narzeczonego. Okazuje się, że zachowania i dążenia, które w Indiach przeszkadzały Vijayowi, w Europie traktowane są jako naturalne, bohaterka może więc pozwolić sobie na swobodę w tańcu i nikt jej nie strofuje, może też prowadzić samochód ze śpiącymi współpasażerami, którzy mimo że są mężczyznami, okazali jej pełne zaufanie. Wypity przez nią alkohol nie oznacza moralnego upadku, a pocałowany przystojny Włoch nie musi od razu zostać jej mężem. Vijay przywiązuje dziewczynę do siebie wzbudzając w niej poczucie winy, nowi przyjaciele wspierają ją, ale wyraźnie pozwalają kierować swoim życiem, dzięki czemu Rani do tego stopnia odzyskuje wiarę w siebie, że przebacza narzeczonemu i dziękuje mu za to, co dla niej zrobił.

flm gulab-gangTwórcy dwóch pozostałych wspomnianych filmów nie potrafili do końca pozbawić swoich dzieł moralizatorstwa, ale i oni wprowadzili kilka rozwiązań, które w znacznej mierze różnią ich obrazy od tego, co zwykło się uznawać za cechy typowego filmu bollywoodzkiego. Zaskakujący jest na przykład pomysł twórców Gulaab gang, którzy postanowili, że negatywną bohaterką ich dzieła będzie żądna władzy kobieta, dzięki czemu pozwolili spojrzeć na Indie nie tylko jak na kraj, w którym wszystkie przedstawicielki płci pięknej są ofiarami pozbawionych sumienia mężczyzn i dali swoim widzą szansę na dyskusję. Szkoda tylko, że wyraźnie postanowili upchnąć w swoim filmie zbyt wiele wątków, jak gdyby za jednym zamachem chcieli rozprawić się ze wszystkimi dręczącymi kraj bolączkami, przez co przedstawiona przez nich opowieść jest nieco chaotyczna i męcząca. Podobne zresztą zarzuty można postawić filmowi Highway, w którym również postanowiono powiedzieć za dużo, przez co główna bohaterka, nawet jeśli przeciwstawia się panującym od lat zasadom i postanawia żyć inaczej niż jej rodzina, stała się postacią, której widz nie do końca wierzy (więcej na ten temat w artykule Strīvirodhī aur diśāhīn film hai Highway, www.tirchhispelling.wordpress.com). Niezależnie jednak od osiągniętego przez filmowców efektu warto dać się zaskoczyć wszystkim trzem nowym dziełom indyjskiej kinematografii i obejrzeć nie tylko Queen.

tekst: Tatiana Szurlej

Jeśli wybierasz się do Indii Szerokopojętych i potrzebujesz inspiracji, zajrzyj na stronę naszego biura podróży.
Skontaktuj się jeśli potrzebujesz pomocy w organizacji pobytu:
info@strefawypraw.com.pl | tel. 12 4441293

biuro podróży STREFA WYPRAW

Dodaj komentarz

Comments Protected by WP-SpamShield Spam Filter