Tybetańczyk z młynkiem i malą

Buddyzm Tybetański (4) – Wszystkie kolory światła

Buddyzm tybetański jest chyba najbarwniejszą religią świata, zarówno w sensie bogactwa rytuałów i obyczajów, jak i całkiem dosłownie: czerwień, zieleń i błękit okraszone szczodrze żółcieniami i złotem, to barwy nadające ton każdej najskromniejszej nawet świątyni. Rytualne szaty mnichów i lamów, naczynia ofiarne, złocone posągi, promieniujące tęczą tanki, sznury pięciobarwnych chorągiewek oplatające pajęczą siecią wzgórza, stupy i dziedzińce, wszystkie możliwe odcienie, i te pastelowe, przyblakłe, wygłaskane dłonią czasu i te intensywne, jaskrawe, mocno bijące po oczach, to czarodziejska paleta, przy pomocy której namalowano cały tybetańsko-buddyjski świat. Kolory, dźwięki i zapachy świątyń to pozorne rozpasanie zmysłów, za którym kryje się spokój i pustka głębokiej medytacji. Spośród pryzmatycznych barw, wibrujących dźwięków, zapachu maślanych lampek i kadzideł wyłaniają się magiczne przedmioty, obyczaje, jak z baśni, tradycje niepodobne do żadnych innych. Znaczniki kultury tybetańskiej rozpoznawalne obecnie chyba na całym świecie.

Istnieje sporo rzeczy, które w sposób szczególny wyróżniają tybetańską odmianę buddyzmu od innych jego postaci. Opisywanie ich wymagałoby udania się w podróż nieskończoną rzeką opowieści, ale spróbuję wspomnieć o kilku sprawach, które czynią lamaizm nie tylko wyjątkową religią, ale właściwie wyjątkową kulturą.

Różańce, młynki i chorągiewki.

Nieodzownym atrybutem każdego praktykującego jest mala, różaniec złożony ze 108 paciorków, wykonany z drewna, kamieni półszlachetnych, kości lub kryształów. Szanujący się Tybetańczyk właściwie nie wypuszcza mali z ręki, bo paciorki można przebierać w każdej sytuacji. Mala służy do odliczania wykonanych praktyk i często przeobraża się w złożone liczydło, dzięki dodaniu sznureczków z nanizanymi metalowymi dyskami oznaczającymi dziesiątki, setki i tysiące.

Tym, co natychmiast zwraca uwagę każdego zachodniego turysty są wspomniane już chorągiewki modlitewne – modlitwy drukowane na kawałkach gazy ufarbowanej na pięć mistycznych barw. Ani kolory, ani kolejność umieszczania chorągiewek na sznurze nie są przypadkowe. Każdy kolor wiąże się z odpowiadającym mu żywiołem, kierunkiem w przestrzeni i jednym z pięciu Buddów Medytacyjnych (Dhyani Buddów). I tak: kolor niebieski symbolizuje element wody, kierunek wschodni i mądrość podobną zwierciadłu. Kolor niebieski to kolor Buddy Akszobhii (Akshobhya). Biały odpowiada elementowi przestrzeni i mądrości podobnej przestrzeni, łączy się z centrum wszechświata i Buddą Wajroczaną (Vairochana); czerwony to ogień, kierunek zachodni, mądrość rozróżniająca i Budda Amitabha. Z żywiołem wiatru (powietrza) łączy się kolor zielony, odpowiadający mądrości doświadczenia, północy i Buddzie o imieniu Amogasiddhi; kolor żółty to żywioł ziemi, mądrość równości, południe i Budda Ratnasambhawa. Żywioły i ich równowaga odpowiadają, między innymi, za harmonię i zdrowie ludzkiego ciała, na równowadze żywiołów opiera się popularna obecnie na całym świecie medycyna tybetańska.

Wymienieni Buddowie medytacyjni związani są z pięcioma niedoskonałościami, wadami, czy, jak się to często w buddyzmie tybetańskim określa – przeszkadzającymi uczuciami. Medytacja na konkretnego Dhyani Buddę pomaga przekształcić przeszkadzające uczucie w cnotę, cechę pozytywną. Akszobhja przekształca nienawiść i gniew, Wajroczana niewiedzę (ignorancję, głupotę), Amitabha pożądanie i przywiązanie, Amogasiddhi zazdrość i zawiść, a Ratnasambhawa dumę (pychę, próżność). Uff. Właśnie tak to działa: cebula, warstwa po warstwie, a tych warstw zdaje się być niezliczona ilość. Opowiadając o jednej rzeczy, co chwilę potykamy się o taką wielość znaczeń i ukrytych sensów, że łatwo popaść w kołowrót niekończących się dygresji, wracam więc czym prędzej do chorągiewek.

W centrum każdej prostokątnej szmatki znajduje się wizerunek konia niosącego na grzbiecie trzy płonące klejnoty, symbole Buddy, Dharmy i Sanghi. Koń Lung ta nie tylko przypomina o znaczeniu Schronienia i o tym, co w życiu najważniejsze, ale też odwraca pecha i przynosi szczęście. Wokół konia wydrukowane są mantry i modlitwy o szczęście i długie życie. Czasami w rogach chorągiewki możemy zobaczyć przedstawienia czterech zwierząt mocy: smoka, ptaka Garudy, tygrysa i lwa śnieżnego.

Chorągiewki, łączone w sznury po pięć lub wielokrotność pięciu – niebieska, biała, czerwona, zielona, żółta – zdobią zarówno budowle sakralne, jak i zupełnie dzikie górskie okolice, gdzie często sąsiadują z kopczykami i murkami ułożonymi z kamieni mani zostawianymi przez wędrowców i pielgrzymów. Chorągiewki powiewają na wietrze, a umieszczone na nich za pomocą druku blokowego modlitwy ulatują ku najdalszym światom niosąc ukojenie, błogosławieństwo i dobre życzenia. Ładne, prawda?

Bębny i młynki to kolejny eksces modlitewny, bardzo sensowny, wbrew pozorom wewnętrznie spójny i równie ładny, jak szemrzące na wietrze modlitwy z chorągiewek. W bębnach, od tych największych, które w ruch wprawić mogą dopiero połączone siły kilku osób, po te malutkie trzymane w ręku młyneczki, ukryte są zwoje modlitw. Obracając młynkiem mielemy modlitwy i wyzwalamy ich energię, która promieniuje gdzie może, ku pożytkowi wszystkich istot. Czysta magia, nieprawdaż? Taka dobroczynna magia towarzyszy Tybetańczykom na każdym kroku.

Jeśli wybierasz się do Indii Szerokopojętych i potrzebujesz inspiracji, zajrzyj na stronę naszego biura podróży.
Skontaktuj się jeśli potrzebujesz pomocy w organizacji pobytu:
info@strefawypraw.com.pl | tel. 12 4441293

biuro podróży STREFA WYPRAW

Dodaj komentarz

Comments Protected by WP-SpamShield Spam Filter